Listopadowe pustaki | Sezon na woski w pełni się rozpoczął!

listopada
Fajne rzeczy w listopadzie ♥
6 grudnia 2016
evree
Evree – Odżywczy krem do rąk Total Nutrition | Recenzja
15 grudnia 2016

Listopadowe pustaki | Sezon na woski w pełni się rozpoczął!

denko listopad

Heeeej!

Odnoszę wrażenie, że w lecie zużywanie produktów szło mi sprawniej i lepiej. Razem z przybyciem jesieni mój zapał do denkowania opakowań gdzieś zniknął, a moje szuflady tylko się zapełniają nowościami do testowania.

O ile przez cały październik zużyłam zaledwie trzy kosmetyki ( stwierdzając, że nie warto poświęcać im wpisu i wyrzuciłam), tak w listopadzie nadszedł jakiś przełom i poszło mi z tym znacznie lepiej. Jeśli jesteście ciekawi co takiego udało mi zużyć  – zapraszam do czytania.

PIELĘGNACJA

denko listopad

Holika Holika – Smooth Egg Skin Peeling Foam

Próbkę takiego przeuroczego jajeczka dostałam w ostatnim zamówieniu ze sklepu Cocolita. Trochę w nieświadomości użyłam tego produkt, myśląc po nazwie, że będzie to zwyczajny peeling mechaniczny. Po nałożeniu tego produktu na twarz cała zaczęła mnie po prostu szczypać, myślałam, że wypali mi skórę i dopiero wtedy pomyślałam, żeby poszukać w internecie informacji na temat użycia. Po zmyciu twarz była zaczerwieniona a w niektórych miejscach piekła długi czas. Muszę przyznać, że skóra była gładka i oczyszczona ale po takim pierwszym działaniu na pewno nie zdecydowałabym się na pełnowymiarowe opakowanie. Pamiętajcie, warto używać najpierw próbek 🙂

Vis Plantis – Avena Vital Care Owies + Bławatek

Zwykła maseczka, o kremowej konsystencji. Właściwie można by było tego używać jak kremu. Fajnie nawilżała skórę.

Bielenda – Carbo Detox Oczyszczająca maseczka węglowa

Dość głośno się zrobiło o tej maseczce w blogosferze, szukałam czegoś oczyszczającego i stwierdziłam, że wypróbuję nowość przy okazji i… jestem na nie.

Maseczka jest czarna przez co okropnie brudzi, i może jestem nie umiejętna ale przy jej nakładaniu pobrudziłam siebie i wszystko wokoło. Bardzo ciężko mi ją było zmyć z twarzy, piekła mnie w oczy. Mimo, że było czuć oczyszczenie skóry to produkt ją wysuszył – a jest przeznaczony do cery suchej. Cieszę się, że kupiłam tylko jedną saszetkę.

Marion Spa – Maseczka oczyszczająca Peel Off

Maseczka, która nie zrobiła szału. Po zerwaniu jej właściwie nie czułam różnicy na twarzy. Podoba mi się typ opakowania saszetki z korkiem, ale bardzo ciężko było wycisnąć produkt. Raczej nie kupię ponownie tej maseczki.

Nivea – Hydro Care

Dobrze nawilżająca pomadka do ust. Używałam jej głównie przed nałożeniem szminki na usta.

Sylveco – Brzozowa pomadka ochronna z betuliną.

Najlepiej nawilżająca pomadka jaką do tej pory miałam. Pisałam o niej recenzję, którą znajdziecie klikając w podlinkowany nagłówek powyżej.

Antidral – Bloker potu

Blokery potu są u mnie niezbędne szczególnie w lecie, wtedy mam okropny problem z potliwością. Ten świetnie się sprawdzał, nie uczulił mnie i nie podrażniał ( wyjątkiem było, kiedy posmarowałam się nim zaraz po goleniu). Wyrzucam ze względu na skończony termin ważności.

WŁOSY

denko listopad

Biosilk – Jedwab do włosów

Używałam go zamiennie z maskami lub odżywkami w sprayu. Fajnie nawilżał włosy, ułatwiał rozczesywanie.

Gliss Kur – Million Gloss Szampon

Kupiłam, bo skusiło mnie błyszczące opakowanie. Chociaż muszę przyznać, że wcale nie był taki zły. Ważne dla mnie w szamponach jest to, żeby nie zlepiały włosów i ten tego nie robił. Dodatkowo miał przyjemny zapach.

Batiste – Suchy szampon

Must have, po prostu. Wersja tropikalna, jest póki co jedyną po której czuje jakikolwiek wyraźny zapach.

WOSKI

denko listopad

Wzięłam się za zużywanie wosków, które już mam napoczęte i w listopadzie udało mi się zużyć aż trzy!

Sugared Apple

Słodki, ale za to nie męczący przyjemny zapach jabłek z cukrem. Dość wyraźnie wyczuwalna jest wanilia.

Moonlight

Przepiękny, męski zapach. Klikając w nagłówek przejdziecie do jego recenzji 🙂

Passion Fruit Martini

Wosk przepełniony aromatem owoców tropikalnych, głownie ananasem i mango. Pisałam o nim na blogu, link ukryty jest w nagłówku.

 

Co Tobie udało się zużyć w listopadzie ? U Ciebie też jesień i zima to czas intensywniejszego zużywania wosków i świec zapachowych ?
marciik.
marciik.
Jestem Marta, mam 22 lata. Testowanie kosmetyków sprawia mi przyjemność, a blog jest miejscem w którym mogę dzielić się wynikami tych testów. Jestem również miłośniczką świec i szczurów. O tym też możecie poczytać, o świecach więcej, szczurki będą pojawiać się bardzo rzadko. Rozgość się :)
  • Oj to zużywanie jesienią też mi słabiej idzie. Brak mi czasu, albo po prostu mi się nie chce. Szampon Gliss Kura znam, ale pod koniec opakowania moje włosy się do niego przyzwyczaiły 🙂

    • Gdy dni robią się krótsze to i ja jakaś zmęczona się robię. Po powrocie z pracy jedyne o czym myślę, to iść spać a nie tam zużywać kosmetyki 🙂 Staram się zmobilzować, bo niedługo nie będę miała gdzie trzymać tych wszystkich rzeczy…

      • Ja trzymać mam gdzie, bo co rusz nowe półki się znajduję, ale też ważność kosmetyków jest i trzeba zużywać. Największy problem mam teraz z balsamami do ciała, bo po prostu nie chce mi się nimi smarować.

  • Po szamponach Gliss Kur włosy wyłaziły mi garściami 🙁

    • Ja nie zauważyłam u siebie takiego problemu. Ale mi włosy i tak i tak wypadają jak szalone…

  • U mnie Gliss Kury (:D) nie zdają egzaminu 😉

    • Gliss Kurczaki 😀
      Mi się maska z tej serii w złotym opakowaniu nie sprawdziła i przez to nie jestem do nich przekonana, ale do szamponów nie mam zastrzeżeń 🙂

  • U mnie tez niestety denkowanie kosmetyków idzie o wiele gorzej zima i jesienią, niż latem :/ Z tych kosmetyków miałam tylko szampon Batiste, ale ja za tą wersją akurat nie przepadam – jest za ciężka i mdła :c Zdefydowanie wolę Eden, Oriental albo Cherry 😀

    • Wersji Eden nie widziałam, Oriental jest nawet nawet a Cherry dla mnie nie ma żadnego zapachu 🙂 Mi pasuje chyba najbardziej Tropical i Floral 🙂

      • Co nos, to inne odczucia 😀 Ja wersji Floral nie miałam, chyba muszę ją sobie kupić 🙂

  • Listopadowe denko… kiedy to było 😀 Znam tylko maseczkę Bielenda, u mnie się spisała OK 🙂

    • Oj było tak całkiem niedawno 😀

      Mi trochę przykro, że ta maseczka nie zdała u mnie egzaminu :c

  • Z Marionu właśnie fajna jest opcja z saszetką wielorazową, ale rzeczywiście – nie ma żadnej różnicy po użyciu, mam wrażenie, że nic nie wyciągnęła. Baaaardzo delikatna.

    • Dokładnie. Lubię maski typu peel-off ale ta mnie nie przekonała. Nie zaszkodziła, ale też nie pomogła.

  • całkiem ładnie Ci poszło.. nie masz co narzekać 😉 u mnie dla odmiany mam od listopada intensywne zużywanie kosmetyków.. coś pięknego 😀 a o woskach jak nigdy zapomniałam! nawet nie wiem jak to możliwe!

    • W porównaniu z tym co mam w szafce nie użyte bądź napoczęte i zapomniane to jest bardzo malutko… Teraz jest najlepszy okres na palenie wosków 🙂

  • Zużyłaś aż trzy woski? No tak, jak się jest fanem takich rzeczy, to pewnie to idzie; a mój jak był, tak jest (od kilku miesięcy:D)

    • Używam ich nałogowo – to fakt, ale z wypaleniem całego jest problem 😀 Z całej tarty ułamę kawałek i reszta trafia do pojemniczka i sobie tak czeka na ponowne użycie. Więc mam spore zapasy tych nie używanych ale także tych otwartych 😀 Sama się zdziwiłam, jak zobaczyłam że zużyte do końca są trzy 😀